|
Piotr W. Cholewa wrote in
news:sqahauocqprb830ic48vjj5pj07ugcsvsk@4ax.com:
>> Nie popieram okradania (wspol)tworcy dziela, ani nikogo innego,
>> ale dla
>>zwyklego obywatela niezwiazanego z tworca jest obojetne, czy ksiazke
>>Dicka (czy innego zmarlego pisarza) w oryginale kupie, czy sciagne.
> A skad on wie, czy pisarz zmarly jest, czy nie?
Z WWW?
> I skad twoje przekonanie, ze go to zainteresuje?
Nie twierdze, ze go to zainteresuje. Twierdze, ze temu, kto tekst
ksiazki wymyslil bedzie po smierci wysoce obojetne, co sie z jego tekstami
dzieje.
> Aha - czy po twojej (oby jak najpoxniejszej, ma sie rozumiec) smierci
> moj syn bedzie mogl zajac twoje mieszkanie?
Jakby nie bylo mi obojetne, to bede protestowal, OK? Aha, w ewentualne
sprawy spadkowe miedzy moimi spadkobiercami a Twoim synem nie mieszam sie.
> Nikt nie powinien. Myslisz, ze organa scigania sprawdzaja, czy
> przestepca toleruje lamanie prawa, a jak toleruje, to mu odpuszczaja?
Bywa. Np. konduktorzy w pociagu, ktorzy stwierdzaja, ze 'znowu wagon im
odlaczyli' (panowie z skorach zbierali haracz w 'Terespolu').
> Och, ja uwazam, ze prawo wlasnosci do samochodu wygasa w momencie
> opuszczenia go przez wlasciciela. Mysle, ze daje mi to prawa do
> pewnych zachowan na parkingach, prawda?
Moralne? Owszem.
>> Tak samo, jesli ktos uwaza, ze znecanie sie nad zwierzeciem
>> jest zlem,
>>nie oznacza to, ze Ty tez tak musisz uwazac, niezaleznie od tego, co na
>>ten temat mowi prawo (np. wedkarze i lowienie 'na zywca').
> Nie musze. Co wiecej, moja definicja zwierzecia jest moja sprawa.
Rajt.
> Jesli kradzenie cudzych tekstow uznam za dowod zezwierzecenia, to
> wtedy moge z czystym sumieniem zadawac owym zlodziejom bolesna smierc.
> Prawda?
Prawda.
--
/**** Here comes the war. ****
***** Did you think we were born in peaceful times? *****
**** New Model Army ****/
|