- Porachujmy się ze słonkiem - mówił. - Od ostatniego postoju do miejsca, w którym był zacios, ujechaliśmy okrutny szmat drogi. Na krakowskim zegarze byłoby godzin ze trzy... To tedy Sanderus dawno jest między nimi i miał czas opowiedzieć im swoje przygody. Byle jeno nie zdradził. .
A Hugo de Danveld począł się śmiać i zwróciwszy się do brata Gotfryda zapytał: - Jak dawno nosicie biały płaszcz?. Po trzecie - każda oznaka smutku, złości lub zniecierpliwienia Gosi jest odbierana przez Andrzeja jako sygnał, że to on zrobił coś nie tak, że "wszystko przez niego". A Gosię może boleć ząb, mogły ją spotkać jakieś przykrości w pracy czy zdenerwować dzieci. I chce, żeby ją ktoś pocieszył albo chociaż wysłuchał, a tu ślubny najdroższy też już zdążył wpaść w przygnębienie bądź irytację pod wpływem jej minorowej miny. Więc traci chęć opowiadania temu ponuremu facetowi, co jej się dziś przykrego wydarzyło. To samo Andrzej: miał męczący dzień albo boli go głowa, a Gosia już jest pewna, że ma coś do niej. Więc na wszelki wypadek nie odzywa się i schodzi mu z drogi. W ten sposób zamiast wspierać się nawzajem w drobnych i większych kłopotach, oddalają się od siebie. Po czwarte - obydwoje czekają na jakieś potwierdzenie, dowartościowanie, przejaw uczucia drugiej strony, ale nie są zbyt skłonni wychylać się z tym sami. Nie zrobię tego, boję się, że mnie odtrąci - myślą. I tak czekają obydwoje, nieraz latami, coraz bardziej utwierdzając się w poczuciu, że są nieważni, niekochani, niezauważani.. - Jestem pewien, że tak postąpi. Obmyśliłem najlepszą i najbardziej bezpieczną taktykę. Gdybyśmy podeszli go w inny sposób, zwiałby.. Zaczątków mojego duchowego poglądu na świat. w ten sposób można. - Toś ty zmiarkował, co oni gadają?. Takim sposobem dostał się do zagrody nowy mieszkaniec. Cichy jak mrówka, wierny jak pies i, choć kaleka, pracowity za dwa konie.. I znów zapadło milczenie. Zbyszko jędnak pomiarkowawszy, iż okazując swoją zawziętość na Niemców, trafia do serca Jurandowego, rzekł: - Nie daruję ja za swoje, choć mało mi już szyi nie ucięli. Tu zwrócił się ku Danusi i dodał:. Rekina. Poważnie. Wie pan, ile kosztuje Ameryka? Nie wie pan i ja też nie. A mam panu powiedzieć, dlaczego? Bo ta kwota jest tak nieistotna, że nawet gdyby ktoś ją tu wymienił, w chwilę później już byśmy nie pamiętali. Umknęłaby nam całkowicie. A ja z kolei, jeśli tak porównać, to ja dostarczam wszystkiego. Mówię panu: naprawdę wszystkiego. Prywatny apartament w szpitalu w Woodshead? Proszę bardzo. Wszechstronna opieka, jedzenie, niesamowite ilości lnianej bielizny. Niesamowite. Przy dzisiejszych cenach można by spokojnie za to kupić Stany Zjednoczone Ameryki. Ale wie pan co? Powiedziałem tak:. - Analogi to nie teoria, przyjacielu. To fakty. Mówimy o stuprocentowo legalnym narkotyku. Można nim handlować, palić, wlać sobie do ucha, można z nim zrobić, co ci się tylko żywnie podoba. Możesz go nawet opchnąć agentowi, jeśli będziesz dobrze nawijał. Bez znaczenia komu. Czy wy tego nie rozumiecie? Szpicel może ci naskoczyć, kapujesz? O ile tylko rozegramy to jak trzeba, towar jest absolutnie legalny. Le-gal-ny. Dotarło?. Nie zmienia to jednak faktu, że ów język, tak przydatny w walce partyzanckiej czy działalności dysydenckiej, nie nadawał się do rejestracji wydarzeń historycznych. "To, co jest, zasługuje na uwagę dopiero wówczas, gdy stanie się tym, co było" - brzmiała recepta Ananków na problem poznania. "Wtedy da się o tym opowiadać". Wiadomo zaś (tu Anankowie nie różnią się zbytnio od innych narodów), że gdy opowiada się o sobie - rzeczywistość historyczna zdradza nadzwyczajną łatwość przekształcania się w rzeczywistość legendarną..